piątek, 26 października 2007

Who's been sleeping in my grave? (brain?)

Jako, że wielkimi krokami zbliża się święto zmarłych, pomyślałem sobie, że skontruuję subiektywny ranking utworów o tematyce okołocmentarnej. Oto moje propozycje:

1.Bauhaus "Bela Lugosi's dead" - kawałek z 1979 roku, który zapoczątkował nurt postpunkowo - falowego rocka gotyckiego. Aczkolwiek przyznać trzeba, że muzycy zespołu odżegnywali się od wszelkich związków z tym gatunkiem.
Bela Lugosi był węgierskim aktorem, który w latach 30. wcielał się w rolę Draculi w hollywoodzkich produkcjach Teda Browninga. Niestety wizerunek wampira przylgnął do niego do tego stopnia, że uwierzył iż naprawdę nim jest. Zgodnie z legendą, Lugosi pod koniec życia sypiał w trumnie. Wyniszczony uzależnieniem od morfiny kończył karierę występując u Eda Wooda uchodzącego za najgorszego reżysera w dziejach filmu. Zmarł w 1956 roku. Podoobno pochowano go w stroju Draculi.
A oto Bauhaus w akcji (jest to fragment filmu "Zagadka nieśmiertelności)http://www.youtube.com/watch?v=zq7xyjU-jsU

2.The Cure "Funeral Party" - zasadniczo mógłbym tu umieścić każdą kompozycję z albumów "Seventeen seconds", "Faith" i "Pornography", ale "Funeral Party" chyba najlepiej oddaje charakterystyczny dla kapeli nastrój przygnębienia, śmierci i daremności wszelkich poczynań.
Niech świadczy o tym ten fragment: "Two pale figures/ Ache in silence /Timeless In the quiet ground/Side by side/In age and sadness".

3.Variete "Cmentarze" - sztandarowy utwór tej bydgoskiej formacji zimnofalowej niestety nigdy nie ukazał się na oficjalnej płycie, jednakże zespół często wykonywał go na swych koncertach.
Przykładowo, podczas FMR Jarocin'85 właśnie ta piosenka wzbudziła wielkie oburzenie przebywających na festiwalu aktywistów z Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, co dokumentuje film Piotra Łazarkiewicza pt. "Fala".
Text, który powstał w 1984 roku jest niewątpliwie przejawem kontestacji socjalistycznej rzeczywistości: "To nie jest moja ojczyzna/To nie jest moja historia/ To nie są moje ulice (...)/To nie są nasze cmentarze/Groby są w nas/Groby to my"

4.Agonia "Krzyże" - Agonia to praszczury dobrze znanej w punkowym półświatku Trybuny Brudu. Zanim jednak kapela zmieniła nazwę, zdążyła zaprezentować się na festiwalu w Jarocinie '85 i nagrać nieoficjalne demo "Miasto wolnych ludzi", z którego pochodzą "Krzyże".
Generalnie rzecz ujmując, text wpisuje się w apokaliptyczne tendencje jakie panowały wśród ówczesnych wykonawców:
"Ziemia, cała Ziemia cmentarzem dzisiaj jest
Niech czarne czarne krzyże pokryją jej pola
Niech płynie płynie krew, rozlewa się szeroko,
Niech giną giną ludzie, zwierzęta i rośliny
Miliony czarnych krzyży wystających w ogniu na pustych przestrzeniach
To, co zobaczysz, będzie tylko pustynią krzyży
Na Ziemi będącej podobno kiedyś zielonym światem
Pełnym życia
Tutaj jest mój krzyż i grób
Rozkop go i zobacz mą twarz, twarz człowieka XX wieku
Widziałem jak umarłem, widziałem swoją śmierć
Na horyzoncie słońce ogniste rozlało się"

5.Śmierć Kliniczna "Brzemienny cmentarz" - jedyny w tym rankingu utrzymany w konwencji żartobliwej. Zwariowanej punkowo- jazzowej melodii towarzyszą słowa:
"Brzemienny cmentarz, to zapamiętasz - krwiste kolory, strzygi, upiory"

wtorek, 16 października 2007

Szewc zabija szewca


No i stało się.Niniejszym ogłaszam, iż blog mojego autorstwa jest aktywny. Nie ma co ukrywać,
że do jego utworzenia przymusiła mnie Siła Wyższa(kto ma wiedzieć o co chodzi, ten wie). Jak sugeruje tytuł, swe wywody poświęcać będę głównie muzyce alternatywnej,ze wskazaniem na punk rock. Niestety, gatunek ów postrzegany jest przez zwykłych śmiertelników zgodnie z zasadą "Trzy akordy-darcie mordy" i przywodzi im na myśl hordy pijanych i agresywnych młodzieńców. Mam ambitny plan udowdnić, że to błąd. Punk jest niezwykle interesującym zjawiskiem społeczno-kulturowym, nierzadko odznaczającym się walorami artystycznymi.
Nazwa tego bloga jest jednocześnie tytułem legendarnej kompilacji prezentującej dokonania polskiej sceny niezależnej. Album ukazał się w 1986 roku nakładem zasłużonej KAW Tonpress. Na solidnym kawałku winylu (płyta do dziś nie doczekała się kompaktowej reedycji, co tylko świadczy o żałosnej kondycji polskiej fonografii) znalazła się cała ówczesna czołówka, na czele z Armią, Dezerterem, czy też legendarną Siekierą, do której jedynego klipu Was teraz odsyłam:
Salute!