niedziela, 9 grudnia 2007

Jugo punk


Wydawałoby się, że z polskiej perspektywy zjawisko jugosłowiańskiej sceny nowofalowo - punkowej jest czymś wielce egzotycznym. Tymczasem na początku lat 80. bałkańskie zespoły cieszyły się nad Wisłą sporą estymą. W znacznym stopniu przyczynił się do tego początkujący wówczas dziennikarz muzyczny Grzesiek Brzozowicz, który wraz z rodzicami przebywał na placówce w Jugosławii. Po powrocie do ojczyzny popularyzował on wśród rodzimych punkowców formacje takie jak Vis Idoli, czy Elektrićni Orgazam. Drugi z tych zespołów wystąpił nawet w Warszawie w '81 roku. Dziennikarz "Polityki" Daniel Passent uznał plakaty reklamujące występ za przejaw fermentu i kontestacji ustroju socjalistycznego...
Po raz drugi scena ta została "odkryta" za sprawą projektu Yugoton (Yugoton to nazwa kultowej jugolskiej wytwórni płytowej). Kto z Was nie kojarzy dziś takich hitów jak "Malcziki"?(w oryginale wykonywane przez Idoli).
Na albumie tym jednak nie znalazł się ani jeden utwór moich faworytów - Pekinskiej Patki. Pochodząca z Novego Sadu grupa uchodzi za najwybitniejszego przedstawiciela jugosłowiańskiego punk rocka i do dziś cieszy się wielkim szacunkiem, nie tylko na Półwyspie Bałkańskim.
Zetknąłem się z nią dzięki Jasonowi, pochodzącemu z Kanady koledze mieszkającemu
na wrocławskim Wagenburgu (nazwa skłotu przyp. red.), który przegrał mi ich drugi i ostatni album zatytułowany "Strah od monotonije". Jakiś czas później udało mi się dorwać na Allegro winylową reedycję debiutanckiej "Plitkiej poeziji".
"Plitka poezija" ukazała się w 1980 roku nakładem Yugotonu. Zawierała materiał ewidentnie punkowy. Krótkie, szybkie, dynamiczne i melodyjne zarazem utwory były kwintesencją pierwszej fali punk rocka. Najmocniejsze punkty albumu to "Ori ori" i "Bolje da nosim kratku kosu", co znaczy mniej więcej tyle, że "lepiej nosić krótkie włosy" (http://www.youtube.com/watch?v=91nfRdFZLeY ).
Wielu ortodoksyjnych słuchaczy ceni Pekinską Patkę jedynie za debiutancki LP. Tymczasem, po zmianach personalnych (z oryginalnego składu ostał się wokalista Nebojsa Contić i perkusista Laci Pihler), zespół zmienił estetykę i zbliżył się w stronę mrocznego, inspirowanego The Cure czy Joy Division, post punka tudzież nowej fali. Efektem tych fascynacji był wybitny według mnie album "Strah od monotonije" z takimi perełkami jak "Apatija" czy "Sive eminencije". Niestety, wkrótce potem zespół zakończył działalność, a charyzmatyczny Contic wyemigrował do Kanady, gdzie, o ile dobrze się orientuję, zajął się pracą naukową (tytuł profesora).

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Poszukałem sobie i ściągnąłem. Fajne. "Strah...." z Janerką mi się bardzo skojarzył.

igorowski pisze...

@caidp
Masz rację, zwłaszcza brzmienie basu. Trzeba jednak pamiętać, że debiutancki album Klausa Mitffocha (gdzie zaczynał Janerka) wyszedł trzy lata po ukazaniu się "Strahu...". Trudno powiedzieć czy Lechu znał w ogóle twórczość Pekinskiej Patki. Na pewno sporą inspirację stanowiły dla niego wówczas dokonania Gang Of Four.
Pozdrowienia

Anonimowy pisze...

Zajebisty zespół. Uwielbiam ich numer "Bolje da nosim kratku kosu":)
http://pablopunkart.blogspot.com/search/label/PEKIN%C5%A0KA%20PATKA%20%28Yugoslavia%29