niedziela, 20 stycznia 2008

Bromberg Über Alles

Mam sentyment do Bydgoszczy. Po pierwsze, to piękne miasto ( czego jego mieszkańcy zdają się nie zauważać). Po drugie, mam rodzinę w tamtych okolicach i spędziłem tam wiele miłych chwil. A po trzecie i najważniejsze, z Bydgoszczy wywodzi się kilka wysoce cenionych przeze ze mnie grup. Należy do nich z pewnością powstały w 1983 roku Abaddon, który jako jeden z pierwszych polskich zespołów wykonywał hardcore punk inspirowany dokonaniami Discharge. Chłopaki występowali na FMR w Jarocinie w latach 83-85. W 1985 roku ukazał się ich debiutancki album "Wet za wet". Ciekawostką jest, że materiał został nagrany w Jugosławii, a wydany jedynie we Francji przez tamtejszą wytwórnię "New wave". W Polsce był to niedostępny rarytas. Dziś ceny winylowego egzemplarza "We za wet" dochodzą na Allegro do 300 zł. Na szczęście w 2000 roku ukazała się kompaktowa reedycja, którą można nabyć po znacznie niższej cenie. Abaddon zakończył działalność w 1987 roku, aczkolwiek reaktywował się po trzynastu latach, by nagrać płytę "Godzina krzywd" i znów się rozwiązać.
Drugim niezwykle ważnym i zasłużonym bydgoskim zespołem jest kierowane przez Grzegorza Kaźmierczaka Variete. Grupa, pomimo wielu zawirowań i przeciwności losu, istnieje do dziś. A problemów nie było mało. Za przykład niech posłuży fakt, że materiał na debiutancką płytę zatytułowaną po prostu "Bydgoszcz" zrealizowany w 1985 roku, trafił na półki sklepowe po 17 latach...Otóż, gdy wszystko było gotowe do wydania albumu, nieznani sprawcy ukradli z samochodu zespołu taśmę - matkę, której nota bene nie znaleziono do dziś. Zachowały się jedynie kopie. Dopiero w 2002 roku przedstawiciele Furia Musica zdecydowali się oczyścić jedną z nich i wydać na cd. Tak więc jako pierwsza ujrzała światło dzienne płyta "Variete" z 1993 roku.
Variete słynie z intrygującej i posępnej muzyki, a przede wszystkim z doskonałych textów Kaźmierczaka (http://www.kazmierczak.serpent.pl/).
Ostatnią formacją, o której chcę wspomnieć jest Kompania Karna. Najmniej znani spośród opisywanej trójki, byli aktywni pod koniec lat 80. i grali szybki hc/punk. Dorobili się kilku kaset demo, spośród których na uwagę zasługuje "Dlaczego tak wiele nienawiści". Na gruzach Kompanii Karnej powstała słynna tu i ówdzie Schizma.

niedziela, 13 stycznia 2008

Walące się nowe budownictwo

Nareszcie zapoznałem się z twórczością Einstürzende Neubauten. Wiele razy słyszałem bardzo entuzjastyczne opinie na temat tej niemieckiej formacji kierowanej przez charyzmatycznego Blixę. Jednak dopiero wczoraj udało mi się wejść w posiadanie ich debiutanckiego albumu pt. "Kollaps" z 1981 r. Einstürzende Neubauten to pionierzy industrialu. 25 lat temu generowane przez nich dźwięki były czymś absolutnie nowatorskim i oryginalnym. W swych nagraniach, oprócz gitar, stosowali między innymi wiertarki i szlifierki. Zamiast w bębny uderzali w blaszane beczki, kanistry, rury i inne żelastwa. Innym razem w ich utworach usłyszeć można odgłos bulgoczącej wody, tłuczonego szkła, czy uderzania ręką w surowe mięso. Wszystko to nagrywano techniką analogową, bez użycia samplerów i komputera ( te pojawiły się później). Każdy bodziec generowano w naturalny sposób.
W efekcie powstawała muzyka ( o ile można to tak nawzwać) pozbawiona jakiejkolwiek melodii, za to hałaśliwa, jazgotliwa i niezwykle transowa, z która idealnie współgrał niemieckojęzyczny wokal Blixy. Rewelacja dla wszystkich lubujących się eksperymentach.
Oto próbka możliwości zespołu:
http://www.youtube.com/watch?v=wCX6KvfIovU

niedziela, 6 stycznia 2008

Kto najlepiej gra na wieśle?

Wygląda na to, że mój blog (jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało) wejdzie w nowy rok kolejnym rankingiem. Tym razem na celowniku znaleźli się gitarzyści. Od razu zaznaczam, że lista jest wybitnie subiektywna. Nie rajcują mnie żadni wirtuozi, tworzący półgodzinne solówy niczym Jimmy Page. Ważniejsze jest dla mnie samo brzmienie gitary i klimat, jaki ona buduje.

1. B.C. Gilbert - najstarszy z całego towarzystwa, urodzony w 1946 roku. W mojej opinii najlepszy wioślarz w historii. Brzmienie jego gitary i wokal Colina Newmana były znakiem rozpoznawczym arcymistrzów post punka - Wire. Gilbert był najbardziej postępowym muzykiem w Wire i to właśnie on kierował grupę w stronę eksperymentów. O ile debiutancki album "Pink Flag" z 1977 roku charakteryzował się cudowną prostotą i dynamiką (posłuchajcie "Ex lion tamer" i "12XU"), o tyle "Chairs missing" i zwłaszcza "154" były efektem poszukiwań i eksperymentów z dźwiękami (np. "Used to" i "Touching display") i stanowią kwintesencję tego, co dziś nazywamy post punkiem.

2. Keith Levene - współzałożyciel i filar Public Image Limited w latach 1978-83. To z jego udziałem John Lydon (lider PiL) zrealizował swe najlepsze dzieła z "First issue" i "Metal box" na czele. Levene jest autorem słynnego metalicznego brzmienia (nie mylić z metalowym!) gitary obecnego na dwóch pierwszych albumach grupy, najbardziej uwydatnionego w takich utworach jak "Theme" i "Public Image". W podobny sposób grał wówczas gitarzysta Siouxsie and the Banshees John Mckay (płyty "The Scream" i "Join Hands").

3. Daniel Ash - o ile pozostałe zespoły nurtu post punk/cold wave koncentrowały się głównie na rytmicznym brzmieniu bębnów i basu pozostawiając gitarę gdzieś w tle, o tyle w Bauhausie pełniła ona niezwykle istotną rolę, właśnie za sprawą Asha. Nadał on jej odpowiedni surowy i brudny dźwięk nawiązujący do estetyki punkowej i w sam raz pasujący do stylistyki grupy. No i ten image...

4. Andy Gill - to co, co czynił z sześcioma strunami na debiutanckim albumie Gang of Four "Entertainment" jest klasą samą w sobie. Jego partie były zgrzytliwe i hałaśliwe, pojawiały się i znikały w najmniej oczekiwanej chwili. Metoda ta znalazła wielu naśladowców. Dość powiedzieć, że twórczością Gang of four inspirowali sie Red Hot Chilli Peppers, R.E.M., czy Klaus Mitffoch.

5. Tony "Bones" Roberts - oryginalny gitarzysta Discharge. Jego brutalna, apokaliptyczna i piekielnie szybka gitara tworzyła ścianę dźwięku, która powinna być wzorcem Hardcore'a.
(Posłuchajcie "Protest and survive" lub "The possibility of life's destruction"). W podobnie uroczy sposób swój instrument katował Perry z Riistetyt na albumie "As a prisoner of state"

6. Tomasz Adamski - legendarny brodaty gitarzysta, tekściarz i lider Siekiery. Jego technika polegała na tym, że używał tylko dwóch strun. Efekt piorunujący.